Zachem – Kiedyś kontrolowano pociągi, a potem…

Zakłady Zachem upadły, a nastawnia została nagle opuszczona. Bardzo możliwe że z dnia na dzień, dzisiaj wychodzisz z pracy, a od jutra już nigdy do niej nie przyjdziesz. Tyle słowem wstępu, ale do rzeczy.

Widok od strony torów

Nastawnie odkryłem w sumie przypadkowo, przeglądając mape w serwisie OpenCaching, więc kierując się swoim własnym życiowym mottem, czyli “Sztuką improwizacji” wsiadłem w auto i pojechałem.

Na miejscu zastałem wnętrze nastawni Zachem w prawie idealnym stanie. Czas dosłownie zatrzymał się w miejscu, znalazłem nawet obuwie pracowników, nieukończoną krzyżówkę, i uschniętego kwiatka (fakt że zostawili obuwie chyba potwierdza teorie ze wstępu).

Obuwie w którego nikt nie założy
Samotny, zapomniany kwiatek
Krzyżówka której nikt już nie dokończy

Gdyby tak przymknąć trochę oko na bardzo delikatny bałagan to można stwierdzić, że nagle wszyscy mają przerwę w pracy i wkrótce wrócą. Na biurkach i w ich szufladach nadal leżały rzeczy osobiste dróżników i dokumentacja nastawni, wszystkie elementy nastawni były też na swoim miejscu. Lecz oni niestety nie wrócą do pracy, a nastawnia pozostanie tylko kolejnym miejscem do eksploracji.

Swoją droga zawsze w takich miejscach nachodzi mnie chęć wyobrażania sobie, jak wyglądały te miejsca w czasach kiedy funkcjonowały. Jak wyglądały, oraz jak funkcjonowały, kto w nich pracował i co teraz może robić (o ile żyje).

Po około 1 miesiącu czasu wygląda to tak